Wczoraj usiedliśmy do przygotowywania zaproszeń, mój pokój zmienił się w centrum manufaktury :) Cztery niezależne stanowiska pracy i czterech niezmordowanych pracowników, czyli Dysia, Magda (moja Siostra), Zbyszek (jej chłopak) i ja.
Każdy miał swoją robotę: Dysia, jako główny projektant i grafik, siedziała przy komputerze i drukowała wszystkie materiały, Magda, jako technolog papieru (po odpowiednich kursach :P), zaginała ozdobny papier, Zbyszek, doktor do zadań specjalnych (prosto z Cambridge), najpierw opalał wstążkę, potem asystował Magdzie przy składaniu, ja, jako naczelny kat, cały dzień spędziłem przy gilotynie.
Dzisiaj planujemy dokończyć dzieła z nadzieją, że będzie się Wam wszystkim podobało :)
Oby nikt nie pytał: "Pewnie jesteście niezadowoleni z firmy która drukowała zaproszenia?" :P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz