Wrzucam link do wpisu znalezionego na Onecie. Uśmiałam się :)
http://monteki.blog.onet.pl/Panna-mloda-mymi-oczymi,2,ID431434884,n
poniedziałek, 25 lipca 2011
poniedziałek, 11 lipca 2011
Zaproszenia, obrączki, samochód... jednym słowem weekend
Zaproszenia gotowe do rozdawania! Pierwsze już są w rękach szczęśliwych posiadaczy. Weekend spędziliśmy na dystrybucji... podobnie jak kilka poprzednich wieczorów. W planach również następne tygodnie...
Do połowy sierpnia grafik ustawiony na full. Co wieczór, co wolniejsza chwila to trzeba się z kimś spotkać, coś ustalić, kogoś zaprosić ...
Siłą rzeczy na pewno nie uda nam się osobiście spotkać ze wszystkimi znajomymi, także: zapraszamy!
W sobotę byliśmy na pierwszej przymiarce obrączek. Rozmiary pasują :) Drewno różane oprawione w złoto. Wyglądają pięknie, a jeszcze nie są wykończone. Zobaczcie sami - cudo! Za dwa tygodnie będą gotowe :)
Zaklepaliśmy też samochód na ślub. Rocznik 66 - gabriolet :)
Weekend owocny, byle nie spaść z tonu i każdy kolejny tak się układał.
Dziś spotkanie z Fotografem
Wciąż szukamy zespołu/dj!
niedziela, 3 lipca 2011
Weekend zaproszeniowy część pierwsza
Wczoraj usiedliśmy do przygotowywania zaproszeń, mój pokój zmienił się w centrum manufaktury :) Cztery niezależne stanowiska pracy i czterech niezmordowanych pracowników, czyli Dysia, Magda (moja Siostra), Zbyszek (jej chłopak) i ja.
Każdy miał swoją robotę: Dysia, jako główny projektant i grafik, siedziała przy komputerze i drukowała wszystkie materiały, Magda, jako technolog papieru (po odpowiednich kursach :P), zaginała ozdobny papier, Zbyszek, doktor do zadań specjalnych (prosto z Cambridge), najpierw opalał wstążkę, potem asystował Magdzie przy składaniu, ja, jako naczelny kat, cały dzień spędziłem przy gilotynie.
Dzisiaj planujemy dokończyć dzieła z nadzieją, że będzie się Wam wszystkim podobało :)
Oby nikt nie pytał: "Pewnie jesteście niezadowoleni z firmy która drukowała zaproszenia?" :P
Każdy miał swoją robotę: Dysia, jako główny projektant i grafik, siedziała przy komputerze i drukowała wszystkie materiały, Magda, jako technolog papieru (po odpowiednich kursach :P), zaginała ozdobny papier, Zbyszek, doktor do zadań specjalnych (prosto z Cambridge), najpierw opalał wstążkę, potem asystował Magdzie przy składaniu, ja, jako naczelny kat, cały dzień spędziłem przy gilotynie.
Dzisiaj planujemy dokończyć dzieła z nadzieją, że będzie się Wam wszystkim podobało :)
Oby nikt nie pytał: "Pewnie jesteście niezadowoleni z firmy która drukowała zaproszenia?" :P
Subskrybuj:
Posty (Atom)